Piast Gliwice w ostatnich latach coraz częściej żegna osoby, które współtworzyły historię klubu. Po burzliwym rozstaniu z Jarosławem Kaszowskim, w marcu tego roku niespodziewanie rozwiązano umowę z kierownikiem drużyny Adamem Fudalim. Teraz klub ogłosił zakończenie współpracy z Jakubem Szmatułą i Tomaszem Strancem, którzy przez lata byli częścią największych sukcesów niebiesko-czerwonych.
Decyzje dotyczące sztabu szkoleniowego mogą być różne, jednak problem pojawia się, gdy klub pozbywa się nie tylko pracowników, ale także swojej przeszłości. Legendy klubu to nie tylko byli zawodnicy czy trenerzy; to marka, wiarygodność i twarze, z którymi kibice się identyfikują.
Warto zastanowić się, czy jedynym sposobem na zakończenie współpracy z członkiem sztabu szkoleniowego jest pożegnanie. Istnieją inne możliwości, takie jak pełnienie roli ambasadora klubu, prowadzenie treningów dla dzieci, odwiedzanie szkół, organizowanie spotkań z kibicami czy współpraca z klubowymi mediami. Takie działania przyczyniają się do budowania tożsamości klubu.
Największe europejskie kluby, takie jak Bayern Monachium, rozumieją tę koncepcję. Byli piłkarze często pełnią funkcje ambasadorów lub doradców, co wpływa na wartość marki. Ajax Amsterdam z kolei od lat opiera swoją filozofię na ciągłości, angażując byłych zawodników w szkolenie młodzieży i struktury klubu.
- To nie jest sentymentalizm.
- To marketing.
- To budowanie więzi z kibicami.
- To inwestycja.
Dzieci, które trenują pod okiem byłego mistrza Polski, odczuwają to zupełnie inaczej niż w przypadku anonimowych trenerów. Spotkanie z legendą klubu na stadionie potęguje poczucie, że klub szanuje swoją historię, co sprzyja przywiązaniu do barw.
Piast Gliwice nie dysponuje największym budżetem w Ekstraklasie, dlatego powinien wykorzystywać swoje atuty, a jednym z nich są ludzie. Postacie takie jak Janusz Bodzioch, Paweł Gamla, Jarosław Kaszowski, Adam Fudali, Jakub Szmatuła czy Tomasz Stranc to dla kibiców symbole emocji, awansów oraz sukcesów.
Nie da się ich zastąpić z dnia na dzień. Chociaż nie każdy powinien być trenerem pierwszego zespołu, istnieje wiele możliwości dla byłych zawodników, jeśli tylko klub dostrzega ich wartość. Kibice przychodzą na stadion nie tylko, aby oglądać mecze, ale także spotkać ludzi, z którymi przeżywali emocje przez lata.
Klub może zmieniać trenerów, prezesów czy właścicieli, ale rezygnacja z legend może prowadzić do utraty tożsamości.