Leonard Domagalski stał się kolejnym stulatkiem w Gliwicach. Z tej okazji zastępca prezydenta Gliwic, Łukasz Gorczyński, złożył jubilatowi serdeczne życzenia oraz wręczył bukiet kwiatów.
Leonard Domagalski przyszedł na świat 3 maja 1926 roku, jednak jego data rejestracji to 9 maja. Urodził się w Skarżysku Kamiennej jako najstarszy syn Piotra i Ireny z domu Ćwikła. Ma młodszego brata oraz siostrę, którzy do dziś cieszą się dobrym zdrowiem. Po śmierci ojca Leonard stał się półsierotą, ale jego matka dożyła 103 lat, co przyniosło rodzinie pewne wsparcie.
Przed wybuchem II wojny światowej Leonard ukończył szkołę podstawową. W czasie wojny, po osiągnięciu 17. roku życia, został skierowany do pracy w firmie HASAG. Po półtora roku zlecono mu wyjazd na roboty do Niemiec. Podczas wizyty w rodzinnym domu został aresztowany i wywieziony do Lipska, gdzie ciężko pracował aż do zakończenia wojny. Wiosną 1945 roku, po bombardowaniu Lipska przez aliantów, Leonard przetrwał w studzience kanalizacyjnej. Po wojnie zgłosił się na ochotnika do armii generała Maczka, czekając na ostateczne wcielenie.
Po wojnie, gdy oboz został rozwiązany, Leonard wrócił do Polski w sierpniu 1946 roku, a do Gliwic przeprowadził się w 1947 roku. Chcąc się kształcić, ukończył technikum oraz studia wyższe na Politechnice Wrocławskiej. Pracował jako kierownik pracowni w biurze projektów PROZAMET (później PROMEL), gdzie był odpowiedzialny za wiele projektów technicznych dla różnych zakładów przemysłowych. Otrzymał liczne odznaczenia za swoje osiągnięcia.
Leonard był również aktywny w gliwickim środowisku jazzowym, grając na perkusji i kontrabasie w popularnym zespole muzycznym Schmidt&Jaworski pod koniec lat czterdziestych.
W Gliwicach ożenił się z Krystyną, repatriantką z Wilna, z którą doczekał się dwojga dzieci (Ewy i Leszka), trojga wnuków oraz trojga prawnuków. Jest dumny z ich osiągnięć akademickich, co w rodzinie Domagalskich zawsze było priorytetem.
Leonard przekonuje, że urodził się pod szczęśliwą gwiazdą, cieszy się dobrym zdrowiem i jest otoczony opieką córki Ewy oraz wnuczki Marysi.
Życzymy dużo zdrowia, panie Leonardzie!