W kulminacyjnym momencie walki z pożarem, który wybuchł na terenie nieczynnej Fabryki Drutu, brało udział ponad 220 strażaków. Ogień objął obszar od około 9 do 15 tys. m². Nikt nie odniósł obrażeń.
Informacja o pożarze wpłynęła 3 maja o godzinie 19:32. Po przybyciu pierwszych jednostek potwierdzono, że pali się materiał pochodzący z rozbiórki kompleksu hal. Ogień szybko rozprzestrzenił się na dwie sąsiednie, nierozebrane hale. W szczytowym momencie działań ratunkowych na miejscu było 68 zastępów i 221 strażaków, w tym jednostki z Rybnika i Wodzisławia Śląskiego. Akcją kierował st. bryg. Damian Legierski, komendant wojewódzki PSP w Śląskim.
W związku z dużą skalą pożaru potrzebne było wsparcie specjalistyczne. Na miejscu pracował Mobilab z grupy chemiczno-ekologicznej z Katowic, który monitorował jakość powietrza w różnych lokalizacjach. Pomiary nie wykazały zagrożenia dla mieszkańców Gliwic, o czym miasto informowało na bieżąco przez radio, telewizję oraz media społecznościowe. Zorganizowano również konferencję prasową. Ponieważ nie stwierdzono nagłego zagrożenia dla życia lub zdrowia, nie było potrzeby wysyłania alertu RCB do mieszkańców.
W trakcie akcji miasto zapewniło wodę dla strażaków, a lokalni przedsiębiorcy dostarczyli posiłki. Na czas działań gaśniczych wyznaczono strefę zero, do której dostęp mieli jedynie uczestnicy akcji. Mieszkańcy gromadzili się w bezpiecznej odległości, aby obserwować działania służb, zachowując przy tym zasady bezpieczeństwa.
Po kilku godzinach intensywnej pracy pożar został opanowany – zarzewie ognia zlokalizowano 4 maja o 2:10. Nad ranem w dogaszaniu brało udział około 140 strażaków.
Pożar spowodował utrudnienia w ruchu drogowym – częściowo zamknięto ulice Dubois oraz Jana Śliwki, a na Drogowej Trasie Średnicowej zablokowano zjazdy w rejonie akcji. Policja kierowała kierowców na objazdy.
Utrudnienia w ruchu drogowym w okolicy pożaru potrwają do czasu całkowitego zakończenia działań przez straż pożarną.
Przyczyny pożaru nie są na razie znane. Po zakończeniu akcji gaśniczej ustaleniem ich zajmą się policjanci, którzy powołają biegłego ds. pożarnictwa.